
KORA DEMOLKA
2
Nasza 14-miesięczna bokserka Kora sprawia sporo kłopotu.
Od pewnego czasu zaczęła gryść i niszczyć różne przedmioty.
Szaleje podczas naszej nieobecności, nie możemy więc temu
zaradzić. Zaczęło się od kosza na śmieci, którego zawartość
(pogryzioną w drobne kawałki) zastawaliśmy na podłodze
kuchni i w przedpokoju. Teraz kosz już nie wystarcza i
zdarza się nam znaleźć pogryzione książki, doniczki z
kwiatami lub nawet cenniejsze
przedmioty. Próbowaliśmy oduczać Korę gryzienia – klapsami,
jednak widzimy, że nie ma to większego sensu, bo pies zaczął
się nas bać. Atmosfera w rodzinie gęstnieje z dnia na dzień,
zaczynamy wzajemnie obwiniać się, tym bardziej, że sytuacja
ma miejsce niemal codziennie. Prosimy o pomoc...
Kora, jak każdy typowy bokser,
przywitała mnie „z sercem w pysku”, domagając się pieszczot
i prowokując zabawę. Z obserwacji i wywiadu dowiedziałem
się, że jest zdrowym i wesołym psem, na co dzień nie
sprawiającym kłopotów. Problem pojawił się, kiedy
czteroosobowa rodzina przeprowadziła się z bloku do
odległego od Krakowa o kilkanaście kilometrów domu. Wydawało
się, że warunki życia uległy zmianie, i to znacznie – na
plus, a jednak...
Zaburzenia zachowania, które pojawiają się podczas
nieobecności domowników bywają złożone, a ich przyczyny
często trudne do określenia, właśnie dlatego, że nie sposób
zobaczyć jak zachowuje się pies i co przeżywa kiedy zostaje
sam. Wielką pomocą dla każdego behawiorysty jest nagranie
video zachowania psa, a ponieważ wiele rodzin ma obecnie
kamerę cyfrową, coraz łatwiej o taki komfort pracy. Można
powiedzieć, że pierwsza część filmu o Korze była nudna. Po
wyjściu domowników, położyła się na swoim legowisku i spała,
od czasu do czasu zmieniając pozycję, lub wstawała by napić
się wody. Prawdziwa akcja zaczęła się prawie po godzinie,
kiedy to Kora zaczęła wałęsać się po domu, jakby czegoś
wypatrywała, czasem też nasłuchiwała odgłosów z zewnątrz.
Napięcie rosło, bo pies coraz szybciej chodził i coraz
intensywniej czegoś szukał. Tym razem padło na książkę,
którą Pan Kory zostawił na brzegu fotela, i która z
pewnością pięknie nim pachniała. Kora „czytała” z wielkim
zaangażowaniem, widać było, że „lektura” sprawia jej
szczególną radość, a kiedy połowa dywanu została zasłana
drobnymi strzępkami papieru, suczka przeciągnęła się i
poszła napić się wody, po czym jeszcze raz sprawdziła co
dzieje się w domu, wskoczyła na kanapę i zasnęła. Na tym
film się urwał, jednak dzięki niemu dowiedziałem się o psie
więcej, niż z godzinnej rozmowy z jego opiekunami. Przede
wszystkim widać doskonale, że Kora nie przeżywa lęku kiedy
zostaje sama (co bez nagrania video naprawdę trudno
stwierdzić), a jej napięcie, któremu daje upust gryząc –
wynika najprawdopodobniej z nudy i braku jakichkolwiek
bodźców.
Rzeczywiście, z naszej rozmowy wynikało, że przestrzeń, jaką
pies ma do dyspozycji, jak i warunki życia całej rodziny
poprawiły się, to jednak zapracowani domownicy poświęcali
psu rażąco mniej czasu. Po pierwsze, niezależnie od pory
pracy czy szkolnych zajęć, wszyscy wychodzili z domu o tej
samej porze i wszyscy razem do niego wracali. Czas, w którym
nikogo nie było rozciągał się od 7.30 do 18.00. Mimo że w
południe przychodziła do domu Pani, która sprzątała, jej
jedyny kontakt z psem polegał na wypuszczeniu Kory do
ogródka i wpuszczeniu jej do domu. Podobnie zresztą
rozwiązano kwestię porannych spacerów – zabiegani domownicy
otwierali psu drzwi i pozwalali wejść tuż przed ich
wyjściem. Żeby dopełnić czary goryczy, należy dodać, że
domek i ogródek Kory znajdował się w części osiedla
ogrodzonego murem i strzeżonego przez strażników. Zatem,
będąc w ogródku, suczka nie mogła widzieć nic ciekawego, bo
szansa spotkania w tym miejscu przechodnia, była prawie
niemożliwa. Taki monotonny tryb życia, to ciężka próba dla
psa obdarzonego dużym temperamentem, i o tak przyjacielskim
charakterze jakim jest bokser. Takim właśnie, zawsze gotowym
do działania i współpracy z ludźmi, potrzebującym
towarzystwa zwierzęciem stworzył go człowiek. Dlaczego więc
teraz zostawia go samego na długie godziny....
Plan naprawy sytuacji wydawał się tyle oczywisty, co trudny.
Nie można było bowiem zmienić rozkładu dnia domowników,
przynajmniej w części dotyczącej czasu spędzanego poza
domem. Po pierwsze, należało zająć się samopoczuciem Kory,
poprawiając je przez dostateczną porcję codziennego ruchu i
zajęć z ludźmi i, jeśli to możliwe, także z innymi psami –
po drugie zaś, skierować niszczycielskie zapędy na
przeznaczone do tego celu
gryzaki. Umiarkowany, codzienny ruch pozwala nie tylko
wyładować nadmiar energii, ale działa też stymulująco na
procesy hormonalne, m.in. podwyższając poziom serotoniny,
hormonu odpowiedzialnego za dobowy rytm, sen i dobry
nastrój. Podobnie, będące częścią łańcucha łowieckiego
zachowania takie jak: pogoń za piłką czy przeciąganie sznura
– sprawiając przyjemność, są niezbędne dla psów wielu ras do
utrzymania właściwego
samopoczucia. Frustracja wynikająca z braku tych rozrywek
powoduje niepożądane zachowania. Z kolei gryzienie jest
naturalnym sposobem psa na rozładowanie napięcia, także
tego, które wywołuje bezczynność. Rodzina Kory mimo wszystko
zgodziła się podjąć wysiłek pracy z psem, a program działań
ułożyliśmy wspólnie: intensywny poranny spacer poza terenem
osiedla, połączony z zabawą w aportowanie i ćwiczeniem
podstawowych umiejętności – chodzenie przy nodze, siad,
waruj, zostań (Kora wcześniej uczestniczyła w szkoleniu,
choć go nie ukończyła, ale opiekunowie mieli pojęcie o
szkoleniu). Podczas, gdy pies zostawał w domu, otrzymywał do
gryzienia kauczukową zabawkę Kong, wypełnioną smakołykami (np.
mielonym mięsem z kulkami suchej karmy) lub inny gryzak o
długim czasie rozgryzania (doskonała jest np. połówka
ususzonego na kość chleba). W domu należało też pochować w
miejscach niewidocznych, ale dostępnych dla psa – smakołyki,
które Kora „w wolnej chwili” mogła znaleść i zjeść. Ponieważ
okazało się, że stare nawyki, jak wspomniane „czytanie”
książek są dość silne, zdecydowano się dodatkowo spryskać
dotychczasowe ulubione „niszczycielskie” rewiry – płynem
przeciwko obgryzaniu przedmiotów (taki płyn dostać można w
sklepach dla zwierząt, zawiera on substancję dodawaną m.in.
do dziecięcych szamponów, która nie będąc szkodliwą dla
zdrowia, jest paskudnie gorzka). Dodatkowo należało
koniecznie poszukać kogoś, kto mógłby dać Korze zajęcie w
czasie popołudniowych spacerów i choć nie było to łatwe, po
kilku tygodniach znalazł się mieszkający w pobliżu młody
człowiek, który po szkole zabierał Korę i swojego 2-letniego
golden retrievera na dość długi spacer (psich opiekunów
można znaleść np. w bezpłatnym internetowym serwisie
PETSITTER.pl). Wieczorny „kwadrans dla Kory” poświęcony był
zabawie, nauce nowych umiejętności lub szczotkowaniu czy
masowaniu psa (stymulacja).
Częstotliwość „przestępstw”
popełnianych przez Korę spadła już po około dwóch
tygodniach, a gdy domownicy zobaczyli pozytywne efekty, sami
poczuli się lepiej. Teraz już bez niepotrzebnego napięcia
potrafili porozumiewać się i pracować z psem. Trochę też
zwolnili tempo życia, co zapewne wszystkim wyszło na
dobre... Po mniej więcej dwóch miesiącach „ekscesy
czytelnicze" pojawiały się sporadycznie, a po jakimś czasie
Kora przestała interesować się przedmiotami, które nie były
przeznaczone dla niej.
BEHAWIORYSTA RADZI - CYKL PURINA PRO PLAN
Andrzej Kłosiński
www.psycholog.zoologia.pl